Sama w góry? Zwariowałaś?! Samotne podróżowanie.
Każdy, kto mnie zna lub spotkał przynajmniej kilka razy, wie doskonale, że w górach jestem zawsze. Czasem fizycznie, a czasem myślami przy książce lub dobrym dokumencie. Zazwyczaj słyszę wtedy, że znajomi chętnie skorzystają z moich porad na temat tras wycieczkowych, ktoś skomentuje zdjęcia z miejsc, do których sam z różnych powodów się nie wybierze, ktoś jeszcze wyrazi podziw dla pasji czy determinacji.
Wszystko do czasu, aż padnie pytanie: a z kim Ty tak jeździsz?
-Sama.
-Sama?! Nie boisz się? To niebezpieczne!
A czego mam się bać? Niedźwiedzia? Utraty życia? Jak gdzieś fiknę, to nawet dziesięć osób dokoła mnie nie wyhamuje. Co innego z ewentualnym wezwaniem pomocy, ale o tym innym razem.
Jeśli ktoś z was również zastanawiał się nad tematem samotnych wyjazdów w góry, to postaram się przedstawić mój punkt widzenia na to zagadnienie.
![]() |
Śniadanie w pojedynkę |
![]() |
Karkonoski spacer w idealnej ciszy |
Dlaczego warto?
1. Sam na sam ze sobą
Jak kilkukrotnie wspominałam, mam tak, że codzienny kontakt z ludźmi nie jest mi potrzebny do życia. Mam wielu znajomych, lubię wyskoczyć na koncert lub pracować nad super projektem, ale, gdy wszystko kumuluje się zawodowo i prywatnie, odchorowuję to w pojedynkę. Samotne wędrówki to dla mnie oddech, który muszę złapać prędzej czy później. I pofilozofować trochę nad tym, co z nami będzie i dokąd tuptamy.
Nawet, jeśli jesteś duszą towarzystwa, podczas kilku dni sam na sam ze sobą możesz przemyśleć sobie różne kwestie, lepiej poznać siebie, swoje reakcje, a może po prostu zatęsknić za drugim człowiekiem.
Podczas takich wyjazdów przychodzą mi również do głowy coraz to nowe pomysły na blogowe tematy, na rozwój wszelkich kanałów społecznościowych, a także nowe działy.
2. Swoboda
Początek moich solowych wyjazdów był taki, jak u większości osób, które wybrały taką drogę.
Wyjazd z koleżankami w Tatry. Morskie Oko zrobione, Kościeliska i Chochołowska też, a ja czuję niedosyt. Przecież można odbić na Smreczyński Staw, można połączyć obie doliny pętlą przez Iwaniacką Przełęcz, można wejść na Ornak… Ale chętna jest tylko jedna osoba z tej grupy.
Wyjazd w Pieniny. Trzy Korony zdobyte, koleżanka chce wracać. A Sokolica, a Zamek Pieniński? Idzie ze mną, by nie wracać sama, ale jest wściekła, „bo ciągle pod górę”.
Wąwóz Homole. Przecież to prosta droga na Wysoką. Nie, w planach był wąwóz i dalej nie idziemy. Znów wracam zawiedziona.
Takich sytuacji miałam na pęczki. Być może to kwestia doboru towarzystwa na innym poziomie kondycyjnym – nie wiem i nie chcę wiedzieć.
Gdy jadę sama, wchodzę gdzie chcę, mogę rozszerzyć plan lub wrócić wcześniej, gdy będzie mnie bolec kolano. Nikt mi nie powie, że nie chce mu się wstać o 4:30, nikt nie będzie narzekał, że jest głodny i zmęczony, a ja wrócę zadowolona po solidnym zniszczeniu się.
3. Nie siedzisz w domu
Ja tu się rozpisuję o realizacji wariantów przejść, a przecież może się zdarzyć, że nigdzie nie pojedziesz. Bo ma padać, bo nocleg jest za drogi, bo ten weekend mam już zajęty. Jeśli uzależniasz swoje podróże od innych i nie lubisz jeździć solo, ryzykujesz wiele zmarnowanych weekendów. Może też zdarzyć się, że ktoś zrezygnuje w ostatniej chwili, a tobie pozostanie jeden wielki zawód.
O ileż łatwiej jest poinformować partnera czy koleżankę, że w weekend wyjeżdżam w Karkonosze i może się dołączyć. Pojedzie ze mną – fajnie. Wymówi się czymś – równie dobrze.
Z takim podejściem życie jest o wiele prostsze, bo omija nas jakiś kilogram frustracji.
![]() |
W drodze na Śnieżnik. |
4. Poznajesz nowych ludzi
To, że jedziesz sam, nie znaczy, że będziesz wędrować samotnie. W schronisku dokwaterują kogoś do pokoju, w którym śpisz, w świetlicy dosiądzie się grupa ludzi, a wieczorem poznasz kolejne osoby przy winie. Wystarczy minimum zdolności interpersonalnych.
Zaleta jest taka, że następnym razem możecie wybrać się gdzieś wspólnie. Skoro ktoś spędza trzy dni w Roztoce, to jest szansa, że cierpicie na to samo schorzenie. 🙂
Jeśli więc obawiasz się samotnych wyjść w góry, dołącz do innych!
![]() |
W drodze na Orlicę |
Czy solowe wyjazdy mają tylko zalety?
Oczywiście, że nie, ale pozwólcie, że o minusach napiszę następnym razem. Gdyby nie podejście prezentowane wyżej, nie powstałoby żadne ze zdjęć z tego postu, nie zjadłabym śniadania nad Morskim Okiem i nie widziałabym najbardziej imponujących wschodów i zachodów słońca w moim życiu..
![]() |
Zachód słońca na Szrenicy |
Przewaga bycia sam na sam z naturą jest dla mnie miażdżąca i niech mój punkt widzenia podsumuje poniższy cytat.
„Ja nie czuje się tam samotna. Myślę, że człowiek czuje się bardziej samotny wśród ludzi. A tam ta samotność, którą wybieram sama z własnej woli jest niczym złym. Można tam cieszyć się tą samotnością a tym bardziej powrotem do ludzi.” Wanda Rutkiewicz
Informacje praktyczne:
1. Należy pamiętać o tym, by poinformować rodzinę i bliskich o swoich planach, koniecznie zostawić opis trasy i prognozowaną godzinę powrotu w miejscu, w którym śpimy, a także meldować się mamie, żeby nie posiwiała.
2. Jeżeli nie masz z kim pojechać, zajrzyj do grup typu Z Wrocławia w góry, Chętni na podróż czy Razem w góry. Kierowcy zwróci się koszt paliwa, a ty poznasz nowych ludzi i zaoszczędzisz czas na dojazd.
3. Naładuj telefon, dodaj sobie do kontaktu numer to służb ratunkowych i ściągnij aplikację Ratunek. To oczywiście dotyczy nawet grupowych wyjść w góry.
Wolicie podróżować solo czy z kimś? Dlaczego? Zapraszam do dyskusji.